OTHERS
BEFORE
2011design by gingery
Ona: Na zewnątrz jesteś beztroska. Naśmiewasz się z tego w
czym jesteś, starasz się wyciągnąć maksimum, bywasz tam i tu, kręcisz,
zostajesz w pamięci.
Ja: Robię cokolwiek by nie stać w miejscu. Nie angażuję się
w nic co robię, wszystko jakby wyblakło, jestem z Wami, a naprawdę zamknięta w
szklanej kuli, świat się zatrzymał…
Ona: Wydajesz się szczęśliwsza, uśmiechnięta, w swoim
żywiole. Przeżywasz coś, nie tkwisz w marazmie.
Ja: Pozory? Cofam się do utartych schematów, znając sposób
postępowania czuję się bezpieczniej, u siebie, kiedy byłam młodsza wtedy
wszystko miało barwę beztroski. Niczego nie oczekując, nie dbając równocześnie
o nic. Regresja pomagająca przetrwać.
Ona: Ci wszyscy ludzie, których ostatnio poznałaś, wielbiący
ciebie w ten czy inny sposób, to jest zabawne. One, Oni – czekający na Twoje
uznanie, naprawdę nie jest ci z tym dobrze?
Ja: Wiesz z kim jest mi naprawdę dobrze. Ten wianuszek osób,
które mnie otoczyły, razem nie jest w stanie wywołać we mnie takich emocji i
wzruszeń, jakie on w pojedynkę. To nie
jest sens życia, to sposób by przetrwać.
Ona: Szanuję to, co mówisz, ale wiesz, że nie do końca chcę
w to wierzyć. Ze swoją radością życia zwyczajnie nie pasujesz mi do kogoś, kto
ma wieczną ciotę, pretensje do całego świata.
Ja: Myślałam, że zdołamy siebie razem naprawić.
Ona: A ja myślę, że rozminęliście się w zbyt wielu sprawach.
Ja: Przypadek spowodował lawinę.
Ona: Albo przyspieszył nieuniknione. Pij.
Wszystkie demony wskazują drogę do całkowitego przebudzenia i życia wolnego od kurczowego uścisku, życia i zarazem umierania, chwila po chwili, przy każdym wydechu.
Żyjemy nie jak chcemy, lecz jak możemy.
Ludzie, których spotykam na swej drodze. Drogowskazy. Pomagają wybrać kierunek, trafić do celu. I kiedy koniec wydaje się tak bliski, nagle okazuje się, że jadę pod prąd.
A piękny drogowskaz pod niemalże niedostrzegalną warstwą farby, gdyby tylko naruszyć ją paznokciem okazuje się być inny.
Najgorsze w tym wszystkim, że zawsze się na to nabieram.
Piękne słówka, gdy szeptem. Czułe gesty, gdy czegoś potrzeba. Uśmiech gdy patrzę. A w głowie ciągła walka. Prawdy i kłamstwa. Odgrywanej roli, z prawdziwymi myślami. Teatr jednego aktora, ewoluuje wraz ze zmianą publiki. I zawsze w najmniej odpowiednim momencie dostaje po głowie. Gdy jestem silna, to mnie ufna. Gdy wszystko się układa i żyję w zgodzie ze światem nikt nawet nie śmie się na mnie zamachnąć. Gdy tylko coś pójdzie nie tak. Gdy jestem słaba i szukam wsparcia, wtedy ci życzliwi, stęsknieni, wiecznie mnie potrzebujący nie podają ręki. Tylko kopią leżącego.
Wierność ideałom nigdy mi nie popłacała, a ja naiwnie ciągle w to brnęłam. Brnę. Gdy uda mi się zapomnieć, żyć dalej z podniesioną głową, zawsze trafi się ktoś, kto zaczyna ryć mi w psychice. Idealnie odgrywanym dobrem dostaje się do głęboko schowanych wspomnieć, szczelnie zamkniętych w skrzyniach, z opisem "do spalenia". I na nowo wertuję, co było. Wspominam smak, zapach, dotyk. Czuję ciepło. To wszystko wraca, po to tylko bym uwierzyła. Kolejny raz w chorą bajkę.
I ja - Idiotka Naiwna - wierzę. Trwam jedną nogą w teraźniejszości, drugą w przeszłosci. Znów wydaje mi się, ze ufam, że jestem bezpieczna, że to jest TO właśnie i że nigdy nic nie będzie ważniejsze.
Wiem, że kiedyś zatęsknią. Kiedyś poczują brak tego, czym chciałam ich darzyć. Wtedy będzie jednak za późno. Wielcy Aktorzy. Mizerne Aktorzyny. Im częściej oglądasz spetkakle, tym lepiej poznajesz się na grze aktorów. Łatwiej też wyłapujesz błędy. Byle tylko nie stać się jednym z nich. Bo kiedy patrzysz w otchłań, otchłań może zacząć patrzeć w ciebie...
***
Ta miłość jest trucizną, jest jadem żmii. Gdyby tylko znaleźć antidotum. Gdyby tylko się wyleczyć. Mogłabym żyć jak inaczej. Bez piętna nadziei, że on mógłby się zmienić. Mój grzech pierworodny. Moja nieudana próba uczłowieczenia Tego, który drwi z tego, co dla mnie najcenniejsze.
***
"Widziałeś kiedyś serce? Wygląda jak pięść oblana krwią."
***
Zamotałam dnia 2011-03-30 o godzinie22:04:38
skomentuj Odważyło się (0)
Uwięziona
Uwięziona w wirze codzienności, dorosłości zamordowałam wszystkie uczucia.
Z przerażeniem patrzę w przyszłość. Najchętniej zamykam się w błahych czynnościach.
Praca, dom, zakupy, rodzina.
Kiedyś chciałam nauczyć Kogoś odczuwać. Dziś chciałabym by nauczono mnie nie czuć.
W tym świecie bez wartości, gdzie nikt o nic nie dba, gdzie ludzie nie potrafią kochać, współodczuwać, współistnieć.
Czy dam radę patrzeć na siebie wzajemnie, a nie w tym samym kierunku?
...
Życie już nigdy nie będzie miało koloru baśni. Zabawa w teatr. Nie zabawa teatrem.
Czuję, że nie podołam.
Przegrana w nierównej walce.
Znów jestem Marlą. Mam serce Marli. Chłam i odpadek świata. Postkonsumpcyjny ludzki śmieć. Którego nikt nie chciałby nawet na przemiał.
Zamotałam dnia 2011-02-03 o godzinie22:28:28
skomentuj Odważyło się (1)
...
Ja: Do końca roku dostaniesz ode mnie pieniądze i wtedy się wyprowadzisz...
On: Niech i tak będzie. Muszę cię znienawidzić by móc żyć dalej.
Ja: Nie chcę rozstawać się w nienawiści... Chybya, że tak będzie ci łatwiej...
On: Muszę cię znienawidzić, bo wciąż cię kocham...
Ja: Proszę cię, nie zmieniaj tylko zdania za dwa dni.
On: Ułożysz sobie z nim życie?
Ja: Ułożę je sobie sama. Nigdy więcej nie zaufam facetowi do tego stopnia by być od niego nawet po części zależną.
On: Ale przecież to twój książę z bajki?
Ja: Nie wierzę już w bajki. Zwyczajny mężczyzna, który uspokaja moją poszarpaną duszę.
On: Poczekam na ciebie. Dwa lata.
Ja: Idź już...
Zamotałam dnia 2010-11-10 o godzinie02:59:20
skomentuj Odważyło się (1)
Poniedziałkowa rozowa z Nią.
Ja: Mandaryna... to się stało tak nagle...
Ona: I dlatego jest takie prawdziwe.
Ja: Brzydzę się wielkimi słowami...
Ona: Widziałam to dzisiaj. Kolejny raz. Brak tu udawania. Ta szczerość mnie rozbraja. Jak na to patrzę to jestem rozanielona. Cieszę się...
Ja: Ja bardziej, wiesz?
Ona: Niech więc trwa.
Ja: Nieważna trwałość. Tu i teraz. Taaak. Szczęśliwa jestem.
Ona: Trwałość nie jest najważniejsza, ale dobrze temu wróżę. Wypijmy za to.
***Wznosi toast***
Zamotałam dnia 2010-10-19 o godzinie01:07:04
skomentuj Odważyło się (0)
Poranne Polaków Rozmowy
Ja: Jest 6 rano. Na 13.00 muszę być w pracy. Nie wiem jak to wytrzymam.Próba wytrzymałościowa duszy.
On: Dasz radę. Wierzę w Ciebie Sensei. Zwłaszcza, że o 11.00 jesteśmy umówieni na kawę.
Ja: Mam nadzieję, że się dobudzę. Kawa, taaak, to bardzo dobry pomysł. Wiesz... Mimo skrajnego wyczerpania jestem zadowolona. Naprawdę świetny wieczór. A do tego przedstawiłeś mi najbardziej pozytywnego barda, jakiego w życiu widziałam. Nawet Twój Brat mnie ostrzegał, że będzie mnie brzuch ze śmiechu bolał, a ja przekornie wątpiłam.
On: Jak odsłuchamy kiedyś to nagranie będzie pewnie nawrót głupawki.
Ja: Nie inaczej. Ostatnio w ogóle moje życie wywróciło się do góry nogami. Powroty o świcie weszły mi w nawyk, umieranie w pracy, taniec na stołach, nauki chodzenia po wodzie. Szaleństwo.
On: O Pani Wiecznego Życia.
Ja: Czas ucieka. Wieczność czeka.
Zamotałam dnia 2010-10-17 o godzinie17:39:53
skomentuj Odważyło się (0)
Znów z Nią rozmowy.
Ona: Martwiłam się o Ciebie. Wierzę Twojej ocenie, ale własną mam inną. Chciałam byś była szczęśliwa, ale czułam, że nie tędy droga. Ktoś kto kocha siebie tak bardzo nie jest w stanie pokochać drugiego człowieka.
Ja: Niektórzy potrzebują drugiego człowieka by ich wspierał w uwielbianiu siebie samych.
Ona: Otóż to. Czyjaś inteligencja nie zapełni pustki, potrzeby bycia kochaną, szanowaną, potrzebną i uwielbianą. Rozmawiać możesz z każdym, zrozumienie na pewnym etapie dostępne jest wszystkim. Ale to nie jest to, czego podświadomie poszukujesz i potrzebujesz.
Ja: Taaak. Opieka. Poczucie bezpieczeństwa. Poczucie bliskości i poświęcenia. Tego się nie da wyuczyć. To jest. Albo tego nie ma. Prosty rachunek sumienia. Chciałam dotknąć Absolutu. Pokochałam niezdolnego do miłości. Odpokutowałam. Pora iść dalej?
Ona: Szczęście się do Ciebie uśmiecha. Zasługujesz na nie. Nie rób z siebie męczennicy w imię wyimaginowanej więzi. Należy Ci się coś więcej niż zgrzytanie zębami. Teraz powinnaś poczuć się lepiej. Hmm?
Ja: Czuję, że żyję. Może nie do końca tak jakbym chciała, ale jednak. Jest ten element wspólny.
Ona: Ułoży Ci się. Widzę to. Tak miało być.
Ja: Jest za dobrze. Czuję, że coś pierdolnie.
Ona: Nie bądź pesymistką. Żyj tu i teraz. Korzystaj, póki jest.
Ja: Już raz tak zrobiłam i została tylko gorycz.
Ona: Teraz masz moje błogosławieństwo. Pij.
***Wznosi toast*** Za...
Zamotałam dnia 2010-10-15 o godzinie02:35:39
skomentuj Odważyło się (0)
Strzępki rozmów z Nią.
Zamotałam dnia 2010-10-06 o godzinie02:21:49
skomentuj Odważyło się (0)
Portret Doriana Graya
- Ale nasza młodość nie powróci już nigdy (...) Przekształcamy się w
obrzydliwe kukły prześladowane wspomnieniem namiętności, których zbyt
się lękaliśmy, i wyrafinowanych pokus, którym nie mieliśmy odwagi ulec.
- Czasem jednak zdarza się w życiu naszym tragedia, posiadająca pierwiastki artystycznego piękna
- Należy wchłaniać barwę życia, ale nigdy nie przypominać sobie szczegółów. Szczegóły są zawsze trywialne.
- Określenie miłości przymiotnikiem „wieczna” psuje jej cały urok.
- Tylko zmysły mogą uleczyć duszę, tak samo, jak tylko dusza może uleczyć zmysły.
- Życie trwa tylko chwilę, więc spal się jak najjaskrawszym płomieniem.
***
Słyszane z fosy.
Powiedz mi - kim ty jesteś i dlaczego zjawiłaś się w moim życiu tak późno?
Głos wewnętrzny ma wadę wymowy.
Dlaczego zagłuszyłaś jedyną prawdę? Wiedząc, czując, przeczuwając, że nigdy wcześniej i nigdy później, nikt, w żaden sposób nie ukołysze rozbieganych myśli. Dlaczego odwróciłaś się od najważniejszego. Dlaczego brniesz w otchłań kiedy wiesz, gdzie leży spełnienie.Dlaczego walcząc przez całe życie, w najważniejsze walce brakło ci sił?!
Zamotałam dnia 2010-10-06 o godzinie01:44:15
skomentuj Odważyło się (0)
Demony, które niosą przebudzenie.
Kiedy się budzimy, możemy zacząć żyć w pełni, nie szukając gorączkowo przyjemności i nie unikając bólu, nie odtwarzając starego siebie, ilekroć rozpadniemy się na kawałki.
- dewaputramara - związana z poszukiwaniem przyjemności
- skandhamara - odnosi się do sposobu, w jaki wciąż na nowo próbujemy siebie odtwarzać, odzyskiwać grunt pod stopami, być tym, za kogo się uważamy
- kleśamara - oznacza sposób, w jaki wykorzystujemy emocje, aby pogrążyć się w otępieniu, nieświadomości lub uśpieniu
- jamamara - związana z lękiem przed śmiercią
A ja im się w większości poddaję. I nie ma we mnie przebudzenia. W otępieniu, chwilowym oczyszczeniu, zapomnieniu. Nie widzę całości. Fragment za fragmentem życia. Nic nie jest całością. Chwila roztrącona na tęczę. Nic ponadto. Brak sensu dostrzegam. Bez problemu ze zrozumieniem analizując zachowania z zewnątrz, nie potrafię sama sobie siebie wyjaśnić. Czy jest we mnie tak ogromna energia i siła, którą nieświadomie w sobie wyciszam od czasu do czasu przez te wszystkie lata, a może niezdolna jestem do oddzielenia tego, co ważne teraz od tego, co ważne w ogóle. A może to wszystko to tylko farsa. Sama siebie oszukuję, bo boli mnie zniewaga. W ucieczce przed strachem egzystencjalnym dotarłam do wzniesień uniesień. W pogoni za czymś co wypełni pustkę odczuć i uczuć znów dotarłam do wzniesień uniesień. Nie wiem. Może ze mną jest coś nie tak. Może to jest moją odpowiedzią, moim buntem, moim pokazaniem światu, że mi nie zależy albo, że zależy mi bardzo. Zlotego środka chcę. Na równoważni spokoju i niepokoju stanąć. Tylko jak?!
Zamotałam dnia 2010-09-27 o godzinie15:01:27
skomentuj Odważyło się (0)
Klucz.
Samowystarczalność jest kluczem.
Sobą się zająć. Zniknąć w świecie drobnych czynności, z błahostek uczynić religię. Pozbyć się stereotypów, nabyć zdolności, których brak trzyma mnie w kobiecym kanonie. Przestać opierać się na nieodpowiedzialnych. Liczyć na gest tudzież całe przedstawienie. Obsługa wiertarki, kupno drzwi, pieca naprawa-to wszystko mnie pęta i unieszczęśliwia. Złą drogę wybrałam by to przezwyciężyć. Nie czekać na czynnik zewnętrzny. By siebie wyzwolić muszę siebie poświęcić. Guanxi swoje stworzyć. Radzić sobie z życiem. Z wyzwaniem. Zatracić w tym co nieważne. Wszystko jest dla ludzi. Tak. Człowiekiem stać się. Nie dręczyć umyslu, duszy, sumienia. Dzień dobroci dla siebie. Nie popijam antybiotyków redbullem, serce już tak nie boli, żołądek nie pulsuje bólem, jestem w stanie się wyprostować. Długa to była kara. Bolesna. Pouczająca. Nie mogę siebie nienawidzić. Nie mogę poddać się autoagresji. To głupie.
Strzępki rozmowy z Nią.
Ona: Mimo różnic i odrębności mamy podobne potrzeby. Nie zawsze, ale często brakuje nam przytulenia, poklepania po głowie, słów aprobaty i uwielbienia. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Myślę, że Ty tak samo, jeśli nie bardziej.
Ja: Im mniej gestów do zaoferowania, tym więcej słów by załatać pustkę. Tak czuję. Tak być powinno.
Ona: Nie chcę wyrokować. Nie mam prawa odbierać Ci drogi do szczęścia. Życzę Ci jak nalepiej. Ale z Twoim głodem czulości... To niewykonalne.
Ja: Jestem skrzywiona. Może mnie nie przytulali w dzieciństwie?
Ona: Obydwie jesteśmy. I to się nie bierze z tego...
Ja: To co najbliżej - to niebezpieczna gra. Nie mogę brać jeśli wiem, że dawca zażąda czegoś więcej. To co dalekie nie zdaje rezultatu. Czy epizod mnie wyzwoli czy spęta jeszcze bardziej?
Ona: Myślę, że Cię dowartościuje. Doda pewności siebie. Chęci życia. I wiary w t wszytko. Ale na krótko. Później może być jeszcze gorzej. Myślę, że zaslugujesz na więcej. I myślę, że znajdziesz szczęście. Bez ryzyka, bez poświęcenia, bez zamartwiania się.
Ja: A gdzie szukać?
Ona: Sam Cię znajdzie.
Ja: Pierdolenie. Nikt już... Nigdy... Ja to wiem...
Ona: Skoro teraz jest źle, później może być tylko gorzej.
Ja: Czyżby?
Ona: Jestem z Tobą. Cokolwiek postanowisz... Ty nadal chcesz, prawda?
Ja: Chcę by ktoś mnie przytulił...
Ona: Zmierz gorączkę. Zrobię herbaty.
Zamotałam dnia 2010-09-17 o godzinie15:14:46
skomentuj Odważyło się (0)
...
I kolejna awantura. I znów rękoczyny. Słowa nie mają końca. Ludzie się nie zmieniają. Rany się zabliźniają. Stłuczenia goją. Ale pamięć - ona jest wieczna. Kolejna rysa na duszy. Kolejna blizna na człowieczeństwie.
Kiedy ja się wyrwę z tego piekła?
Zamotałam dnia 2010-09-15 o godzinie21:08:57
skomentuj Odważyło się (0)
Siebie ukarać.
Nie powinnam mieszać antybiotyku z redbullem.
Mdli mnie. Boli. Serce arytmii dostaje.
Należało Ci się, Głupia.
Zamotałam dnia 2010-09-15 o godzinie17:48:31
skomentuj Odważyło się (0)